Wiosna2020v2popWio­sna w kwiet­niu zbu­dzi­ła się z rana,
Wy­szła wpraw­dzie tro­szecz­kę za­spa­na,
Lecz zaj­rza­ła we wszyst­kie za­kąt­ki:
- Za­czy­na­my wio­sen­ne po­rząd­ki… (J. Brzechwa)

2 marca – rozpoczęły się szkolne i dominikańskie rekolekcje. Prowadzą siostry z Mokrzyszowa, opiekujące się niepełnosprawnymi chłopcami. Kościół pełny uczniów, a byli nawet nauczyciele i dyrekcja (chyba nie po to, by sprawdzić obecność?)… biegliśmy później szybciutko między kroplami deszczu pod pomnik Bartosza na finał akcji „Nakręcamy EKO”. Z inicjatywy Hetmaniaków stanął nietypowy nakrętkomat – wielkie ogromne serducho, do którego każdy może wrzucić niepotrzebne nakrętki. Mamy dwa w jednym - postawę proekologiczną (segregacja śmieci) i jednocześnie serca otwarte na potrzeby innych. A nawet i trzy, czyli jeszcze oddziaływanie na inne osoby z tego samego miasta… Zapomniałabym przy tym o „Biegu tropem pamięci” dla uczczenia Żołnierzy Wyklętych. Jednym z nich był Hieronim Dekutowski, przy ulicy jego imienia mieszkają moi dziadkowie. 1963 m zaś miała trasa biegu dla upamiętnienia roku, w któym zginął ostatni niepodległy partyzant Józef Franczak. 

5 marca – na stronie pojawił się filmik promujący kółka zainteresowań. Znalazły się na nim zajęcia w modelarni, a nawet i nasza grupa teatralna. Muszę pokazać babci, by zobaczyła, że idę w jej ślady.

9 marca – ależ fajne wypadł Dzień Kobiet w klasie i w szkole! Miłą niespodzianką był koncert w wykonaniu mężczyzn – największe owacje zdobyli panowie nauczyciele, którzy, recytując wierszyki, okazali swą sympatię płci pięknej. A w klasie było i kwiatowo i słodko.

11 marca – od jutra nie ma lekcji?? Kiedy rano szłam do szkoły, nie spodziewałam się, że jutro będzie inaczej. Media co prawda trąbią o powiększającej się ilości osób zarażonych koronawirusem, ale nie myślałam, że będzie dotyczyć to i nas… Chiny są tak daleko. Dyrektor zrobił nam wcześniej spotkanie, mówił o zachowaniu roztropności, ale jeszcze wtedy nikt nie wiedział, że od jutra nie ma szkoły… Jak to będzie??? 

12 marca – wstałam jak co dzień, ale jest zupełnie inaczej. Niby nie muszę się śpieszyć, niewiele mam zadane… zerkam na stronę, bo aż uwierzyć nie mogę, że nie idę do szkoły… Przeglądnęłam sobie informacje ze strony. Dużo dobrych informacji o awansach do olimpiad i konkursów, m.in. z matematyki, chemii, historii, a nawet i psychologii. Nasz kolega będzie też reprezentował Tarnobrzeg w Konkursie „Ośmiu Wspaniałych”. Na razie nie wiadomo, co dalej ze szkołą. Czatuję z kolegami i koleżankami, mam więcej czasu dla siebie, na czytanie, napiszę zaległą rozprawkę, ale to wszystko jakieś dziwne…

20 marca – dziś online były pierwsze zajęcia z anglika. Fajnie było zobaczyć klasowe towarzystwo. Każdy miał coś do powiedzenia i nie wstydził się mówić o sobie po angielsku. Czułam się jakbym brała udział w jakiejś ważnej konferencji. Wychowawczyni też do nas pisała wiadomości na Messengerze, a z matematyki dostaliśmy materiały do pomocy przy rozwiązywaniu zadań… jutro Dzień Wiosny i nikt nie pójdzie na wagary. Ale za to będę paradować w kolorowych skarpetkach, solidaryzując się z chorymi na Zespół Downa. Mam jeszcze z przedszkola taką fajną koleżankę Anię, która wygląda trochę inaczej, ale jest niesamowicie miła i sympatyczna…

26 marca – nie miałam weny do pisania, ale od dziś wracam do swojego pamiętniczka… W końcu coś normalnego, czy lekcje według planu. Na razie od 9 do 13, a potem ewentualnie coś do odrobienia. Zoom szybko opanowaliśmy, połączenia nie zrywało się, ale po 40 minutach lekcja się skończyła… Gadamy i tak ze sobą na czatach i wymieniamy się informacjami. Nigdzie nie można wychodzić. Jedyne, co widzę, to świat za oknem. Z babcią rozmawiam przez telefon… ponoć nawet w czasie wojny można było chodzić po mieście do godziny policyjnej, a teraz siedzimy niczym w klatkach. Do kościoła też chyba nie pójdziemy w święta.

1 kwietnia – prima aprilis – a tu nawet ani słowa, że może epidemia się kończy. Coraz więcej ludzi jest zarażonych, kilkanaście zmarło. U babci kwarantanna, bo ktoś do klatki wrócił z zagranicy. Wśród chorujących są nawet osoby z Tarnobrzegu.

4 kwietnia – na hetmańskiej stronie pojawiły się odczucia dyrektora i nauczyciela. Bardzo trafnie ujął to, co się aktualnie dzieje. Nie ma szkolnych imprez, ale widzimy się i słyszymy, lekcje toczą się w dobrym tempie. Chyba niewiele szkół robi tak jak u nas. Od koleżanek wiem, że w większości mają dużo zadane. Współczuję przede wszystkim maturzystom i ósmoklasistom, bo oni ciągle nie wiedzą, co z egzaminami. Nie chciałabym być na ich miejscu. Ciekawe, co będzie z rekrutacją do szkół. My mieliśmy w zeszłym roku „przechlapane”, ale oni mają chyba jeszcze gorzej…

7 kwietnia – ciekawe akcje można podejmować przez Internet. Wzięłam udział w akcji #CONTRA19!, wylosowałam „Uratuj LATO” i rozesłałam przez fb linki promujące warszawską cukiernię pani Krysi (może dotrę tam latem). Ważne, by zamienić problem na cel, nie narzekać. Na stronie mamy dużo podpowiedzi. Mogłabym zrobić zdjęcie na konkurs Sejmiku „Widok z okna”, bo sama raczej niczego nie narysuję. Przeglądam portrety z galerii jednego ze starszych kolegów, a nawet zainteresowały mnie symulacje molekularne.

11 kwietnia – dziwny był ten Wielki Tydzień. Nawet nie myślałam, że zatęsknię za kościołem. Co innego patrzeć przez TV, a co innego być samemu. Czas składać świąteczne życzenia, na odległość przez telefon, Internet… oby wiara i nadzieja trwały w nas.

22 kwietnia – wzięliśmy udział w Wirtualnym Festiwalu CEO - Dzień Ziemi. Niektórzy tworzyli memy promujące ekologię, inni obmyślali wynalazki, które pomogłyby Ziemi. Trzeba zrobić coś dla ratowania świata… Wbrew pozorom czas epidemii może i dobrze wpłynie na środowisko, mniej zanieczyszczeń w powietrzu, w glebie… Martwi mnie tylko ilość plastiku w śmietnikach, porzucane beztrosko rękawiczki i zwiększone zużycie prądu.

27 kwietnia – maturzyści zostali pożegnani wirtualnie przez Sejmik i przez Nauczycieli. Fajny plakacik pojawił się ze zdjęciami naszej Kadry życzącej absolwentom powodzenia. Pojedyncze klasy też złożyły podziękowania wychowawcom i kadrze za 3 lata (a niektórzy nawet za 6) spędzone w Hetmanie. Biorący udział w olimpiadach penie żałują, że nie mieli w tym roku szansy na tytuł laureata, a może nawet na udział w zmaganiach międzynarodowych.

W nowym planie trochę więcej lekcji, w codziennej rzeczywistości więcej swobody. Włączę się chyba do „histomaniaków”, promując wojenne wspomnienia z rodzinnych stron dziadków. Najważniejsze jednak, że paraliżujący lęk o życie, o przyszłość został jakby opanowany.

Serce 800